Wpisy z tagiem: film
sobota, 30 października 2010
Rodzime kina nawiedziła niedawno nowa adaptacja Portretu Doriana Graya Oscara Wilde'a. Film mroczny, fabularnie momentami daleki od oryginału, choć w mojej opinii wpasowujący się w jego duch.
piątek, 24 września 2010
Kilka rodzimych portali ogłosiło wczoraj, że w październiku w Krakowie rozpoczną się zdjęcia do bollywoodzkiej superprodukcji Mujjahir. Kraków miał jako lokalizacja zaoferować lepsze warunki niż Praga.
niedziela, 12 września 2010
Mani Ratnam to tamilski reżyser, specjalizujący się w kinie zaangażowanym społecznie (o czym polski widz mógł się przekonać dzięki wydanym u nas na DVD Dil Se i Guru). Jego film Raavan, będący uwspółcześnioną adaptacją Ramajany - klasycznego eposu sanskryckiego - nie stanowi w jego dorobku wyjątku. Obraz przedstawia historię konfliktu Rama i Ravany z nowej perspektywy - i skłania do przemyśleń.
wtorek, 31 sierpnia 2010
W ramach zgłębiania historii indyjskiej kinematografii zmierzyłem się z prawdziwą legendą - Mother India w reżyserii Mehbooba Khana z 1957 roku, pozycję, do której filmowcy z Bollywood odwołują się do dziś. Seans (na co byłem przygotowany) nie był łatwy, ale warto było poświęcić na niego czas.
poniedziałek, 12 lipca 2010
Born of Hope (Zrodzony z nadziei) to amatorska produkcja brytyjskiej grupy filmowców Actors at Work, bazująca na prozie Tolkiena. Film będący niejako prequelem Władcy Pierścieni opowiada historię Arathorna, ojca Aragorna. Historię, którą Tolkien opisał w kilku akapitach, filmowcy rozwinęli do ponad godzinnego filmu pełnometrażowego.
Już kawałek czasu temu trafiłem, poprzez link w śledzonej przeze mnie dyskusji, na "Strangers" - film krótkometrażowy, przedstawiający poruszające spotkanie Żyda i Palestyńczyka. "Offside" to jeszcze jedno dzieło tych samych filmowców. Wrażenia z seansu spisałem pokrótce na gorąco, a teraz, po miesiącach, przypadkiem odgrzebałem.
Błądząc dziś po bezdrożach Youtube'a, głównie w poszukiwaniu kolejnych pieśni Jacka Kaczmarskiego, wpadłem na miłą perełkę - film Ostatni dzwonek Magdaleny Łazarkiewicz z 1989 roku. I jakkolwiek nie lubię oglądać filmów pełnometrażowych zamieszczonych w kilkunastu częściach dość słabej jakości, tak tym razem przełamałem się - i nie żałuję.